-Wstałam o godzinie 9.30
-Podniosłam powiekę prawą i przedzierając się wzrokiem ponad stertą ciuchów, książek, ołówków, pędzi, sztalugę i buty sportowe ułożone starannie na stole, zauważyłam błękitne niebo i nawet trochę słońca
-Opuściłam prawą powiekę i pogrążyłam się w półśnie
-Wyobraziłam sobie Pana Męża jak kroczy po oblanej słońcem ulicy w Olsztynie w wielkich śniegowcach firmy Nike, wielkiej czapce zimowej firmy O Jak Mi Dobrze Jeździć Na Nartach W Czapce Za 1028327 Złotych oraz wielkich goglach.
-Natychmiast sięgnęłam ręką za buty sportowe i napisałam Mu esemesa otwierając dla odmiany powiekę lewą. Treść głosiła że jest pewnie ciepło bo świeci u nas słońce i jest niebieściutkie niebo, więc kochanie możesz włożyć conversy (czy coś podobnego)
-Odebrałam telefon od Pana Męża
-Usłyszałam jak moja siostra wstaje i obrażona idzie do łazienki
-Sama wstałam obrażona, wzięłam pożyczoną od Ulinki sukienkę (Ulinka kocham Cię!!!) i poszłam pod prysznic
-Po prysznicu połączonym z ką
-Wychodząc z ką
-Wróciłam by uczesać włosy
-W międzyczasie włożyłam 2 identyczne skarpetki ( ja nie mogę, chyba pierwszy raz od roku... )
-Spędziłam 5 minut patrząc się na śnieg-pozer, który udaje śnieg, ale zaraz gdy spadnie-roztapia się
-Kolejne 3633839303 minut wpatrywałam się w książkę od geografii.
na tym kończą się moje przygotowania do powrotu Pana Męża. Trzeba się jeszcze ładnie umalować.
Całuję,
Joanna.










Previous Page12345...Next Page